Alchemia miłości (Kroniki rodu Lacey) - Eve Edwards

Kiedy w 1582 roku młody Will Lacey został hrabią Dorset, czekało go trudne zadanie. Zmarły ojciec zostawił majątek w ruinie i Lacey musiał jak najszybciej ożenić się z posażną panną, aby uratować swój ród. Na dworze Elżbiety I pełno było takich dam, lecz serce Willa biło mocniej tylko dla Ellie – ślicznej, uczonej dziewczyny, która nie posiadała nic poza bezwartościowym hiszpańskim tytułem. Gdy rodzina nalegała, aby Will poślubił lady Jane, piękną i bogatą szlachciankę, której majątek mógłby podnieść ich ród z upadku, młody hrabia stanął przed odwiecznym wyborem – serce czy rozum? Książka Eve Edwards jest mądrą opowieścią o miłości w trudnych czasach, podległych wielkiej polityce. Anglia, której król Henryk VIII narzucił przejście na protestantyzm, pod władzą Elżbiety I żyje obsesją katolickich szpiegów i zagrożenia ze strony Hiszpanii. Szlachcic z dworu królowej, który zakochał się w dziewczynie z hiszpańskim tytułem, wiele ryzykował…

Tytuł: Alechemia miłości
Tytuł oryginalny:
The Other Countess
Seria/cykl wydawniczy: Kroniki rodu Lacey
Autor:
Eve Edwards
Wydawnictwo:
Egmont
Liczba stron: 384
Data premiery:
25 września 2013
Moja ocena: 4,5/6

Wiek XVI. Dwór królowej Elżbiety I. Will Lacey ma niełatwe zadanie do spełnienia. Otrzymuje w spadku po ojcu cały majątek, który chyli się ku upadłości. Hrabia bardzo szybko musi znaleźć bogatą pannę, która uratuje go z ciężkiej sytuacji. Znalezienie panny na dworze elżbietańskim nie jest trudne - jest ich mnóstwo. Problem w tym, że Will kocha już pewną kobietę. Ta niestety nie jest zamożną osobą, a jej tytuł - hiszpański - w niczym Willowi nie pomoże. Jaką decyzję podejmie hrabia?

Ellie to postać, którą polubiłam już od pierwszych stron powieści. Dziewczyna od zawsze miała pod górkę. Jej ojciec trudzi się alchemią, co nie przynosi mu pozytywnych relacji z innymi. Ellie wraz z ojcem zostają wygnani z dworu hrabiego i odtąd muszą liczyć na łut szczęścia. Eksperymenty ojca nie przynoszą zadowalających rezultatów, zła sława zaczyna otulać starszego człowieka i przy okazji również jego córkę. Zmuszeni są do ukrywania się, życia w stodołach i gospodarstwach. Ellie nie ma zbyt wielkiego wyboru i musi poddać się woli ojca, tym samym poświęcić swoje nastoletnie dni na naukę i studiowanie trudnych ksiąg. Któregoś dnia los uśmiecha się do nich, a propozycja pomocy zainteresowanemu alchemią hrabiemu raduje ich serca.

„Alchemia miłości” to romans historyczny. Kiedyś myślałam, że nigdy nie sięgnę po powieści z historią w tle. Zdanie zmieniłam podczas lektury „Odmieńca”  Philippy Gregory, a teraz ponownie przekonałam się, że taki dodatek w książce absolutnie mi nie przeszkadza. To prawda, że Eve Edwards opiera się na faktach historycznych i wykorzystując swoją wiedzę w tym temacie używa ich jako bazy do rozgrywających się w „Alchemii miłości” wydarzeń. Autorka robi to w znakomity sposób, który ani trochę mnie nie nużył, a dodam, że historia to przedmiot, który nie należał do moich ulubionych i starałam się raczej omijać wszelkie tematy z nią związane.

Oczywiście w pierwszym tomie o rodzie Lacey historia odgrywa swoją istotną rolę, aczkolwiek nie znajdziemy tutaj opisów o ówczesnej politycznej czy gospodarczej sytuacji, nie natkniemy się na daty i suche fakty, a przede wszystkim nie poczujemy się nią przytłoczeni, bo to miłosny wątek powieści wysuwa się na pierwszy plan.

Romantyczna miłość przedstawiona w powieści to uczucie bardzo dojrzałe. Mogłoby nas to zdziwić, gdyż kwitnie ono w sercach bardzo młodych bohaterów. Tym bardziej mi się podoba – to nie ckliwa opowiastka, która zwykle skierowana jest do młodzieży, a prawdziwy romans dla ceniącego sobie głębię uczucia czytelnika.

Warto wspomnieć, że język powieści jest idealnie dopasowany do czasów, w których toczy się akcja książki. Styl Eve Edwards naprawdę fantastycznie pasuje do ducha tamtejszych czasów. Do tego jest łatwy i przyjemny w odbiorze.

Podsumowując, „Alchemia miłości” to powieść o pięknym uczuciu na dworze elżbietańskim. Eve Edwards serwuje czytelnikom romantyczną ucztę ze szczyptą historii. Nie sposób odmówić sobie takiej przyjemności. 



20 komentarze

  1. Zgadzam się z twoją oceną. Druga część jest jeszcze lepsza więc zabieraj się za nią;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro mówisz, że nie lubiłaś historii a mimo to przeczytałaś to ja która ten przedmiot uwielbiam muszę się z tym tytułem zapoznać. Cieszę się z Twojej dobrej oceny bo książka jest już w drodze razem z drugim tomem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka bardzo mi się spodobała, już mam nawet drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie części kronik już za mną i całość przypadła mi do gustu:)
    Myśli skrzętnie ukryte...

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię powieści historyczne, ale niekoniecznie te współczesne. uważam, że są - zazwyczaj - do niczego. klimat, język... to nie jest to. o wiele większą przyjemność sprawia mi lektura książki z XVIII czy XIX wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie czytałam tej serii, ale jakoś nie mam na nią większej ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciągle widzę okładki, którejś z części tej serii... A ja nadal jej nie zaczęłam czytać. Muszę to nadrobić po nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę po nią sięgnąć w najbliższym czasie :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Też myślałam, że powieści historyczne nie są dla mnie, ale kiedyś spróbowałam jednej i przepadłam :D Po "Alchemię miłości" też z pewnością kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajny blog:) zapraszam do mnie:)

    http://sandrainvogue.blogspot.com/

    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi się prawie wcale nie podobała i piszę to chyba pod każdą recenzją tej książki, bo po prostu tego NIE ROZUMIEM :D

    OdpowiedzUsuń
  12. świetnie ją opisałaś, ale te czasy to nie moja bajka...co czytam książkę w tym przedziale czasowym zawsze coś mi nie gra...więc pozdrowię Cię serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię romantyczne historie o miłości, chociaż przyznam, że wolę je w bardziej współczesnym wydaniu. Nie oznacza to jednak, że nie jestem zainteresowana powyższą książką, wręcz przeciwnie. Na swój sposób przykuła moją uwagę i jeśli tylko trafi w moje ręce to dam jej szansę poznania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chętnie bym książkę przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię takie książki, a tą już od pewnego czasu mam na oku, więc na pewno kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo twojej recenzji, ja odmówię. Jakoś mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę w końcu dorwać tę książkę w swoje ręce :)

    OdpowiedzUsuń