Nota wydawcy:
Siłą tej powieści jest jej niezwykła prawda emocjonalna, właściwie każda kobieta może się zidentyfikować z wybrana bohaterką.
Opowieść o prawdziwej kobiecej przyjaźni, cierpieniu, miłości, zdradzie. Opowieść o tym jak trudną sztuką jest pięknie żyć.
Trzy historie, trzy różne kobiety. Każda inaczej żyje swoje życie,
walczy o siebie i swoje marzenia. Są do bólu prawdziwe, a przy tym nie
pozbawione autoironii i poczucia humoru.
Książka ukazuje całą panoramę spraw, problemów czasem śmiesznych, czasem
poważnych. Codzienne problemy, zmaganie z przeciwnościami losu, udane
związki i mniej udane rozwiązki. Poruszająca!
Dorota - mężatka, matka dwójki dzieci. Zaniedbana, sfrustrowana
poddaje się bezwolnym schematom codzienności. Funkcjonuje niczym mrówka w
mrowisku. Pędzi przez życie bez wytchnienia. Tak jak wiele kobiet
cierpi na nadmierne poczucie odpowiedzialności za rodzinę i jej sprawne
funkcjonowanie. Od pewnego czasu jej małżenstwo przeżywa kryzys. Czy
miłość wybaczy zdradę?
Hanna - trzydziestopięcioletnia singielka. Pnie się po szczeblach
kariery w międzynarodowej korporacji. Miała kiedyś kota, ale nie miała
dla niego czasu, oddała go koleżance. Potem hodowała rybkę, której nie
poświęcała za dużo uwagi. Rybka zdechła. Na związki też nie ma czasu, a
może nie chce mieć. Miłość przecież boli, zawsze...
Kalina – w szczęśliwym związku od dziesięciu lat. Właścicielka
eksluzywnego butiku. Życie przynosi niespodzianki, w najmniej
oczekiwanym momencie. Kiedy wszystko wydawało się być poukładane i
zapięte na ostatni guzik, kiedy myślała, że już nic ciekawego jej nie
spotka, wtedy pojawił się ON. Jej pierwsza „wielka miłość”. Wywrócił
jej poukładany świat do góry nogami.
Życie kobiet zmienia się kiedy stają w obliczu śmiertelnej choroby. Ich
przyjaźń nabiera siły i nowego wymiaru. Prawdziwa przyjaźń potrafi
pokonać czas, życiowe trudności a nawet śmierć.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Jestem zachwycona. Oczarowana. Zauroczona. Mogłabym szukać
jeszcze innych synonimów wyrażających moje achy i ochy po przeczytaniu powieści
naszej polskiej autorki Gabrieli Gargaś. Myślę jednak, że na dobry początek te
trzy powyżej wymienione wystarczą, by zobrazować Wam moje odczucia po lekturze
powieści „W plątaninie uczuć”. A nad czym ten mój ogromny zachwyt i dlaczego?
Już się tłumaczę.
Na pierwszy ogień niech będą rzucone drobiazgi. To te
elementy powieści, które gdzieś tam czasem pozostają niedocenione przez
Czytelników, a może właśnie dlatego, że pozostają na dalszym planie nie
pojawiają się w recenzjach w pierwszym rzędzie.
Otóż, cytaty. Książka przepełniona jest ogromną ilością sentencji,
które mnie zachwyciły i co więcej zmusiły do chwilowego przerwania czytania, by
podumać, powspominać, pobłądzić i po prostu się zamyślić nad własnym życiem.
Przytoczę tylko kilka wybranych fragmentów, które najmocniej utkwiły mi w
pamięci i które wywołały we mnie tę melancholijną zadumę nad samym moim
istnieniem.
„Miłość ma też zwykłe dni. Banalne słowa: dziękuję,
przepraszam, podziwiam. Miłość to też obiad zjedzony wspólnie, płacz dziecka,
uśmiech, wędrówka plażą, kubek kawy zrobiony o świcie. Miłość to nie tylko
oszlifowany diament. Ma swoje kanty i rysy, plamy i zadrapania. Miłość znosi
ciężkie słowa i, przyczajona czeka cichutko na lepsze dni. Ciężko oddycha
strudzona i rozkwita z każdym rokiem. Jest taka zwyczajna, że czasami aż
przeraża. Boli, ale da się znieść cierpienie, kiedy się prawdziwie kocha.”
„Małżeństwo jest jak wspinaczka na górę. Ile człowiek się
musi namęczyć, napocić, aby wejść na szczyt. Nie jest łatwo. Są potknięcia i
wywrotki. Wielkie bąble, które robią się, w miarę jak wędrowiec zbliża się do
szczytu. W końcu dochodzi, zdobywa upragniony cel. Jest pięknie, podziwia
widoki. Tylko ile można siedzieć na szczycie góry? W końcu trzeba zejść. Powrót
do szarej rzeczywistości już nie jest taki fajny. Wspinaczka rozpoczyna się od
nowa. Tylko ile można zdobywać tę samą górę. W końcu się znudzi. Za piątym,
dziesiątym razem, a czasem już za drugim...”
Niezwykle życiowe spostrzeżenia bezbłędnie ubrane w słowa. To,
że powieść zawładnęła moim sercem wiadomo, dodam tylko, że stało się tak już od
pierwszej linijki. Wiecznie żywe maksymy życiowe sprawiły, że czytanie było nie
tylko przyjemne, ale skłaniało także do przemyśleń. Jak dla mnie: idealnie. Uwielbiam
taką literaturę.

Tytuł. Zafascynował mnie jeszcze na długo przed tym jak poznałam
fabułę książki. I absolutnie nie kojarzył mi się z żadnym romansem. Plątanina
kojarzyła mi się jako rzecz zagmatwana, trudna, aczkolwiek nie nie do
rozplątania. Takie faktycznie okazały się uczucia o których mowa w powieści.
Mowa w sposób zrozumiały, wyrazisty, ale też dostojny, piękny i przemawiający.
Przekonujący – bo życiowy. „W plątaninie uczuć” poznajemy trzy kobiety: Dorotę,
Hankę i Kalinę. Trzy kobiety i ich losy. Nie są one wyolbrzymione, przekłamane
czy nieprawdopodobnie. Protagonistki to postaci, z którymi – jak sądzę –
mogłoby utożsamić się wiele kobiet. To prawdziwe charaktery i możliwe sytuacje.
Powieść „W plątaninie uczuć” Gabrieli Gargaś oceniam bardzo
wysoko. Świetnie wyważony humor dominujący w książce wciągnął mnie bez reszty.
Połykałam kolejne strony z uczuciem ciągłego niedosytu. Niedosytu w pozytywnym
tego słowa znaczeniu. Humor ten tak przypadł mi do gustu, że chciałam go więcej
i więcej. I tak też było. Uśmiechałam się do siebie czytając Plątaninę, śmiałam
się w głos poznając opowieści głównych bohaterek. I byłam przekonana, że w
takim klimacie pozostanę do końca powieści. Jakże byłam zdziwiona, gdy sprawy
zaczęły obierać zupełnie inny kierunek. Przyznam, że pojawiły się łzy, czytanie
w nocy, z zapartym tchem. Teraz ponownie mogę stwierdzić, że stało się bardzo
życiowo. Hmm, pokuszę się o stwierdzenie, że być może właśnie to życie pisze
dla nas najlepsze opowieści. Może właśnie ta życiowość, codzienność,
szaro-burość, bycie na wozie i pod wozem to najlepsze motywy na powieść z sukcesem.
„W plątaninie uczuć” to ciepła powieść o życiu i jego wartości. O chwili, z
której powinniśmy korzystać i o wartościach takich jak przyjaźń, które
powinniśmy cenić.
Wciągające wątki trzech przyjaciółek i ich życiowe dylematy
oraz podjęte decyzje to pokrótce dokładnie to co sprawiło, że Plątaninę
pokochałam. Pokochałam na tyle, by bez zastanowienia kupić pierwszą
powieść autorki zatytułowaną „ Jutra
może nie być”. Ten tytuł także do mnie przemawia i nie ukrywam, że już teraz
jestem ciekawa co się za nim kryje. W najbliższym czasie z pewnością się o tym
przekonam.
tytuł: W plątaninie uczuć
autor: Gabriela Gargaś
wydawnictwo: Feeria
data wydania:
lipiec 2012
ISBN: 978-83-7229-307-7
liczba stron: 392
* zdjęcia pochodzą ze strony pani Bogusławy Chmielewskiej, która wykonała projekt graficzny do książki
/www.bogna.art.pl/
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję