• Home
  • Współpraca

Post AD

TETIISHERI

BLOG LIFESTYLE'OWY


Drugi tom niezwykłej trylogii o Straży – tajemniczej organizacji strzegącej ludzkiej historii. Tym razem narratorami opowieścią są Isabel i tajemniczy Arkarian.

Isabel i Ethan, do których dołączył teraz wciąż sceptyczny wobec zadań Straży Matt, muszą udać się w podróż inną niż wszystkie. Arkarian, mistrz Ethana, został uprowadzony przez akolitów chaosu i uwięziony w koszmarnym, pełnym najbardziej nieprawdopodobnych stworzeń, świecie. Trybunał nie zgadza się na akcję ratunkową, jednak Isabel, której więź z Arkarianem jest coraz silniejsza, nie zważa na konsekwencje! Dziewczyna namawia Ethana i swego brata, by postawili wszystko na jedną kartę i zaryzykowali przyszłość swoją i całej organizacji...


Tytuł: Mrok
Tytuł oryginalny: Guardians of Time: The Dark
Seria/cykl wydawniczy: Strażnicy Veridianu tom 2
Autor: Marianne Curley
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 
Data premiery: wrzesień 2011
ISBN: 978-83-76-86-047-3
Moja ocena: 5/6

„Straż” – powieść otwierająca trylogię „Strażnicy Veridianu” oczarowała mnie swoją intrygującą, kipiącą akcją fabułą, wyraziście nakreślonymi postaciami i fantastycznym, lekkim stylem, jakim posługuje się Marianne Curley. Historia opisana na kartach powieści wciągnęła mnie aż tak, a moja ciekawość związana z tym co zaproponuje nam autorka w kolejnej odsłonie Strażników oraz chęć poznania dalszych losów głównych bohaterów były tak silne, że bez chwili namysłu sięgnęłam po kontynuację – „Mrok”. Był to zdecydowanie dobry wybór i z czystym sumieniem mogę ogłosić, że Strażnicy Veridianu to jedna moich najukochańszych trylogii.

Z bohaterami Strażników spotykamy się w rok po ostatnich wydarzeniach. Ethan i Isobel brali już udział w licznych akcjach, ich talenty rozwijają się, a przyjaźń kwitnie. Do dwójki głównych bohaterów dołącza Matt – brat Isobel, którego wiara we własne umiejętności kwalifikujące go do zostania Strażnikiem jest bardzo niska. Zadaniem Ethana jest szkolenie Matta. Isobel ma się natomiast udać w podróż w czasie - do XVI wieku.

Sprawy w Straży komplikują się, kiedy Arkarian zostaje porwany do mrocznego podziemnego świata. To sprawka Lathenii, która pragnie zawładnąć całym światem, a nikt inny jak Strażnicy – z Arkarianem na czele -  próbują jej w tym przeszkodzić. Ethan, Isobel i Matt podejmują się misji ratunkowej i nie zamierzają wrócić z niej bez Arkariana. Czy uda im się zrealizować zamierzenia i czy wędrówka po Międzyświecie nie będzie zbyt trudnym wyzwaniem?

Podobnie jak w pierwszej części trylogii i tutaj mamy do czynienia z dwutorową narracją. Tym razem jednak, ku mojemu zaskoczeniu, narratorem zostaje sam Arkarian. Zabieg ten był dla mnie kompletnie niespodziewany (nie czytałam opisu książki), ale byłą to niespodzianka bardzo miła. To przecież Arkarian był najbardziej tajemniczą postacią w „Straży”. Autorka postanowiła tę postać przybliżyć czytelnikowi. Myślę, że zrobiła to w ciekawy sposób. Arkarian nie tylko zdradza nam kilka sekretów ze swojego życia, ale ujawnia również swoją romantyczną, uczuciową naturę.

Do grona wymienionych postaci w „Mroku” dołącza także Rochelle. Plus dla Marianne Curley za wprowadzenie nowych bohaterów - dzięki nim drugi tom trylogii zyskuje na świeżości, a czytelnik nie nudzi się z bohaterami, którzy główne skrzypce odgrywali w pierwszej części.

„Mrok” to także plastyczne, szczegółowe przedstawienie podziemnego świata, którego szlaki przecierają Ethan, Isobel i Matt. Niebezpieczeństwa czyhające na tę trójkę jawią się pod postacią nieznanych im stworów, mrożących krew w żyłach wód i wreszcie ich własnych lęków, które muszą przezwyciężać. To najmroczniejsza kraina, jaką dotąd miałam okazję poznać w literaturze.

Autorka nadal utrzymuje zbliżony do pierwszego tomu wysoki poziom. Zdecydowanym atutem jest tutaj wątek podroży w czasie, który bardzo mi się spodobał. Wszystkie elementy, które pojawiły się w przeszłości świetnie ze sobą współgrały. W „Mroku” Marianne Curley koncentruje się raczej na jednym czołowym wydarzeniu i opisuje je dość obszernie. Nie miałam więc wrażenia, że akcja mknie w niemiłosiernie szybkim tempie, jak to było w przypadku „Straży” napompowanej zdarzeniami. Absolutnie nie jest to nic złego, gdyż „Mrok” również czyta się znakomicie – styl pisania autorki pozostaje niezmienny, nadal jest lekki i bardzo przyjemny.

„Mrok" to bardzo udana kontynuacja „Straży”. Powieść urzekła mnie emanującym mrokiem. Międzyświat mnie pochłonął, a podróżowanie po tej mrocznej, pełnej niebezpieczeństw krainie w towarzystwie Ethana, Isobel i Matta była świetną, niezapomnianą przygodą. Polecam gorąco!


Straż | Mrok | Klucz

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Jaguar
By Unknown
Ethan miał zaledwie cztery lata, kiedy została zamordowana jego starsza siostra, Sera. Teraz, dwanaście lat później, Ethan prowadzi podwójne życie. Z jednej strony jest zwyczajnym uczniem liceum w australijskim mieście Angel Falls. Z drugiej – niezwykle utalentowanym agentem organizacji nazywanej Strażą – strażnikiem czasu, którego misją jest chronienie historii. Nie wolno dopuścić, aby samolubna, nieobliczalna potęga zmieniła bieg przeszłych wydarzeń, aby w przyszłości ugruntować swoją władzę. Tymczasem jednak Ethana spotyka zaszczyt, połączony z wielką odpowiedzialnością: zadanie wyszkolenia nowej Strażniczki. Gdyby jeszcze nie była młodszą siostrą jego byłego najlepszego przyjaciela…

Isabel prawie już zapomniała o chłopaku, w którym podkochiwała się jako dziecko. Nie widziała go od czasów, kiedy pokłócił się z jej bratem. Oczywiście o dziewczynę, piękną Rochelle, która wybrała Matta zamiast Ethana! Ale to nie ma znaczenia – Ethan i tak nie zauważa istnienia Isabel… Aż do dnia, kiedy przypadkowe zdarzenie postawiło jej świat na głowie. Czy to początki choroby psychicznej, czy też jest obdarzona jakimiś dziwnymi mocami? I co ma znaczyć to, że Ethan nagle szuka jej towarzystwa?

W pierwszym tomie trylogii Marianne Curley wraz z bohaterami wkraczamy do świata ukrytego wewnątrz naszego świata. Do rzeczywistości podróży w czasie i walki Porządku z Chaosem. Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Co oznaczają słowa starożytnego proroctwa? Gdzie znajduje się starożytne miasto Veridian, kryjące sekrety dawno zaginionej cywilizacji?






Tytuł: Straż
Tytuł oryginalny: Guardians of Time: The Named
Seria/cykl wydawniczy: Strażnicy Veridianu tom 1
Autor: Marianne Curley
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 432
Data premiery: 4.05.2011
ISBN: 978-83-76-86-047-3
Moja ocena: 5/6




Podróże w czasie to ostatnio motyw dość często spotykany przeze mnie w literaturze. Motyw, któremu mówię zdecydowane tak. Być może dla niektórych moli książkowych jest to temat, który już powoli powoduje znużenie. W moim przypadku jest zupełnie odwrotnie. Jestem bardzo ciekawa jak z tak interesującym pomysłem radzą sobie różnorodni autorzy. Jak dotąd moją sympatię zdobyła seria Poza czasem z „Magiczną gondolą” czy „Gorączką” na czele. Trylogia Marianne Curley zapowiada się niezwykle dobrze i już teraz wpisuję ją na listę moich ulubionych tytułów książkowych. „Straż” – powieść otwierająca trylogię Strażnicy Veridianu – urzekła mnie swoją intrygującą, kipiącą akcją fabułą, wyraziście nakreślonymi postaciami i fantastycznym, lekkim stylem.

Narracja w powieści jest dwutorowa prowadzona przez głównych bohaterów – Ethana i Isobel. To mój ulubiony typ narracji. Dzięki takiemu zabiegowi autor daje nam możliwość zajrzenia w psychikę dwóch nadrzędnych postaci, poznać ich spostrzeżenia i przemyślenia i tym samym ułatwia nam nakreślenie całej sylwetki bohatera  - Ethana i Isobel. Dobrze przedstawiony portret psychologiczny postaci to dla mnie dość istotny element udanej powieści. W przypadku „Straży” Marianne Curley prezentuje głównych bohaterów w sposób naprawdę wyrazisty. Bohaterowie to postacie, które poznajemy poprzez ich życiowe dramaty, wspólne spotkania oraz akcje, w których biorą udział. Narracja z punktu widzenia Ethana i Isobel zdecydowanie pomaga w kreacji tych dwóch jakże ciekawych postaci o odmiennych charakterach.

Ethan to pozornie zwyczajny nastolatek. Życie go nie oszczędziło. Niegdyś jego rodzinę dotknęła straszna tragedia – zarówno rodzice chłopaka, jak i on sam musieli stawić czoła śmierci Sery – siostry Ethana. Wydarzenie to znacząco wpłynęło na relacje rodzinne chłopaka. Rodzice Ethana wciąż przeżywają śmierć córki - matka cierpi na depresję, a ojciec stał się bardziej wycofany, zamknięty w sobie. Ethanowi również ciężko jest pogodzić się z utratą ukochanej siostry i tak naprawdę i jemu nie udało się oswoić z tragedią. Jego życie jest jednak wypełnione obowiązkami i zadaniami, które pomagają mu zapomnieć o tym traumatycznym zdarzeniu sprzed lat. Ethan jest Strażnikiem Czasu. Jego rola w Straży – organizacji chroniącej przeszłość przed zmianami - jest dość istotna, a wzrasta jeszcze bardziej w chwili, kiedy chłopak pod swoje skrzydła ma przyjąć pewną Uczennicę. Isabel to druga, główna postać „Straży”. Kolejna postać, której nie można zarzucić mdłości i nijakości. Wprost przeciwnie. Isobel nie ma pojęcia o tym, że posiada umiejętności, które charakteryzują Strażnika Czasu. Dopiero niedługo, z pomocą Ethana, odkryje je i pozna tajniki Strażników Veridianu. Dowie się na czym polega ich praca, weźmie udział w swoim pierwszym zadaniu i z pewnością pozna smak prawdziwej przygody. Jak zakończy się jej podróż w czasie, która niekoniecznie potoczy się według planu?

Skoro mowa o bohaterach „Straży” warto wspomnieć o Arkarianie – niezwykle opanowanym sześciuset letnim mężczyźnie o fiołkowych oczach i szafirowych włosach. Dodam jeszcze, że pomimo swojego wieku, Arkarian cieszy się urodą młodzieńca, co zawdzięcza swojemu talentowi. Tak, Strażnicy Czasu obdarzeni są specjalnymi umiejętnościami określanymi mianem talentu. Postać ta jest bardzo tajemnicza, a jego opanowanie i cierpliwość hipnotyzujące. To bohater, który wzbudza zainteresowanie właśnie dzięki aurze tajemniczości oplatającej jego postać.

Akcja w powieści mknie już od pierwszych stron. Obfituje w liczne przygody, a narzucone przez autorkę tempo nie sprzyja monotonii czy znużeniu. Na kolejnych stronach powieści autorka ujawnia szczegóły dotyczące funkcjonowania Straży. Dzięki zadaniom, których podejmują się główni bohaterowie przenosimy się w czasie i bierzemy udział w historycznych chwilach. Początkowo obawiałam się tych historycznych wydarzeń, jednak Marianne Curley tak lekko i ciekawie wkomponowała je w powieść, że nie przeszkadzały mi ani trochę. Chwilami miałam nawet ochotę na więcej.

Ethan i Isobel. Chłopak i dziewczyna. Przyznam, że już na początku powieści spodziewałam się, że pomiędzy tą dwójką rozwinie się coś więcej niż przyjaźń. Nic z tego. W tej powieści takiej schematyczności nie zaznacie. Wcale nie szkoda. Powiem krótko - uwielbiam miłe niespodzianki i zaskoczenia i tak było właśnie podczas lektury „Straży”.

„Straż” to świetna lektura, którą czyta się błyskawicznie. Sprzyjają temu galopująca akcja przepełniona ciekawymi zdarzeniami i podróżami w czasie, przekonujący bohaterowie, których nie sposób nie lubić oraz lekkie pióro Marianne Curley. Powieść ta to nie tylko świetna zabawa, to przede wszystkim zabawa poruszająca istotne w życiu każdego człowieka kwestie. Można do nich zaliczyć przyjaźń, odwagę oraz honor. Książka ta dostarczyła mi naprawdę pozytywnych wrażeń, czego niewątpliwym dowodem jest fakt, że natychmiast po skończeniu jej lektury sięgnęłam po kontynuację – „Mrok”

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Jaguar
By Unknown
„Michael Vey więzień celi nr 25” rozkochał w sobie tysiące amerykańskich nastolatków oraz ich rodziców i nauczycieli. Bestsellerowa powieść przygodowa o nadziei, lojalności, odwadze i miłości syna do matki. Prawdziwy hit w literaturze dla młodzieży.

Jestem Michael Vey. Jestem więźniem samego siebie. To moja historia. Może trochę dziwna, lecz moja. Mam 14 lat i jestem zwyczajnym nastolatkiem, jakich wielu. Jak ty i twoi rówieśnicy. Czasem zwracam na siebie uwagę przez moją chorobę – zespół Tourette'a – spokojnie, da się z tym żyć! Mam w sobie coś jeszcze – prąd elektryczny. Nie wszyscy o tym wiedzą. To czyni mnie wyjątkowym. Z tego właśnie powodu ktoś stara się mnie złapać.



Tytuł: Michael Vey. Więzień celi nr 25
Tytuł oryginalny: Michael Vey: The Prisoner of Cell 25
Seria/trylogia: Michael Vey #1

Autor: Richard Paul Evans
Tłumacz:
Patryk Sawicki
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Ilość stron:
400
Data premiery:
12.04.2013
ISBN:
9788375747706
Moja ocena: 5/6


Zespół Tourette’a to wrodzone zaburzenie neurologiczne, którego charakterystyczną cechą – jak podaje między innymi wikipedia -  jest występowanie tików ruchowych. Z pojęciem tym po raz pierwszy zetknęłam się, czytając „Podarunek” Richarda Paula Evansa. W swojej najnowszej powieści zatytułowanej „Michael Vey: więzień celi nr 25.” autor również wykorzystuje motyw syndromu, który zna od podszewki, gdyż sam cierpi na tę chorobę. Nie myślcie jednak, że to choroba stanowi najistotniejszy element książki. Nic bardziej mylnego. Motyw mało znanego schorzenia może przysporzyć wielu niekomfortowych sytuacji ludziom dorosłym, a co gorsze młodzież czy dzieci wystawić na pośmiewisko. Pisanie o tego rodzaju przypadłościach uważam za niezwykle istotne. Niezaprzeczalnie, według mnie, jest to ogromny (choć nie odosobniony) atut w twórczości Richarda Paula Evansa. Z chorobą boryka się główny bohater ostatniej powieści autora – Michael Vey. Stanowi ona o pewnej wyjątkowości chłopca. Ale zapewniam was, że nie jest to jedyna rzecz wyróżniająca Michaela wśród jego rówieśników. Michael to niesamowity chłopiec obdarzony paranormalnymi umiejętnościami.

Michael Vey, czternastoletni chłopiec, dawno już pogodził się ze swoim niesprzyjającym losem. Nie obce mu są prześladowanie w szkole, dokuczanie przez kolegów, bycie pośmiewiskiem dla innych. Do takiego stanu rzeczy przyczyniły się przede wszystkim zespół Toruette’a oraz budowa ciała chłopca. Michael w głębi duszy tęskni za posiadaniem szerokiego grona znajomych. W chwili, kiedy go poznajemy ma jednego bardzo bliskiego i oddanego przyjaciela. Michael, jak każdy nastolatek, jest także zakochany. Obiektem jego uczuć jest Taylor Ridley, bardzo popularna chirliderka. Jak się później okazuje tę dwójkę połączy pewna sprawa. Michael, jak wspomniałam, jest wyjątkowy. Nie tylko ze względu na swoje tiki pojawiające się w stresujących sytuacjach. Michael nie boi się elektryczności. Nie musi. Sam w sobie posiada jej aż nadto. Silne emocje powodują, że chłopiec potrafi kumulującą się w nim elektrycznością nawet porazić. Taylor także posiada dotąd nieujawniany nikomu dar. Odmienność tej dwójki sprawia, że stają się sobie bliżsi. Ich przyjaźń rozkwita, a wspólne próby znalezienia odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące ich inności prowadzą do zadziwiających odkryć i nieuchronnie zbliżającego się niebezpieczeństwa.

Akcja powieści toczy się równomiernie. Każda kolejna strona przynosi nowe rozwiązania tajemniczych zdolności Michaela. Autor świetnie buduje napięcie sprzyjające wartkiej akcji, a ta swoją najwyższą formę osiąga podczas ostatecznej rozgrywki w powieści. Zakończenie to istny szał - dzieje się tu naprawdę wiele. Jedna sytuacja goni drugą i kolejną i jeszcze inną. Jedyny minus, jak dla mnie, to przewidywalność. Koniec aż nadto przypominał mi inne, co dziwne, filmowe zakończenia podobnych historii. Na szczęście nie umniejsza on całości powieści, która jest mocno absorbująca i zaskakująca.

Richard Paul Evans po raz kolejny (to dopiero moje trzecie spotkanie z twórczością pisarza) udowadnia jak doskonale potrafi dopasować swoje pisanie do sytuacji. W Micheal'u Vey'u mamy mnóstwo młodzieżowych wtrąceń i slangu, które idealnie zostały wkomponowane w treść. Dodam, że zwroty te nie są używane z przesadną częstotliwością, a co więcej fantastycznie oddają ducha nastolatków. Frazy charakterystyczne dla tej grupy Evans używa z odpowiednim umiarkowaniem i wyczuciem. Nie spotkamy tutaj wulgarnych wyrażeń. Powinniśmy się raczej spodziewać idiomów, które bez wątpienia są smaczne i na miejscu.

„Michael Vey: więzień celi 25” to z pewnością zupełnie nowe, nieznane fanom Richarda Paula Evansa, oblicze. Oblicze bardzo udane. Ta inna, fantastyczna odsłona autora dostarczy czytelnikowi niemałych wrażeń. Lektura Michael'a Vey'a nie tylko wciąga, ale pochłania bez reszty. Jeśli planujecie wieczór z tym tytułem, zarezerwujcie sobie kilka godzin w odosobnieniu. Przygoda z elektrycznością na pewno będzie fascynującą podróżą.
By Unknown
W tajnym laboratorium, ukrytym w amazońskiej dżungli, naukowcy stworzyli nieśmiertelnego człowieka. Pia jest pierwszą istotą doskonałą, która ma dać początek nowej rasie ludzi.

W dniu swoich siedemnastych urodzin dziewczyna wymyka się spod kontroli naukowców. Na wolności spotyka Eio, chłopaka z pobliskiej wioski. Wspólnie próbują odkryć prawdę o pochodzeniu Pii. Prawdę, która zmieni ich życie.


Tytuł: Geneza
Tytuł oryginalny: Origin
Autor: Jessica Khoury
Tłumacz: Małgorzata Kafel
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 512
Data premiery: 15.11.2012
ISBN: 978-83-259-0667-2
Moja ocena: 6/6

Centrum Puszczy Amazońskiej. Otoczona siatką pod napięciem niewielka osada, w której mieści się kilka budynków mieszkalnych oraz tych przeznaczonych na laboratoria. Strzeżona brama wjazdowa, którą wjeżdża samochód z dostawą żywności i innych niezbędnych do życia lub doświadczeń rzeczy. Naukowcy pracują tu nad stworzeniem nowej rasy ludzkiej, nieśmiertelnej rasy. Ich długoletnie prace badawcze jak dotąd zakończyły się jedynym dla nich sukcesem – Pią.

Pia jest doskonała. To niezwykle szybka i zwinna istota, która ma żyć wiecznie. Pia jest pierwszą nieśmiertelną na świecie. Cechuje ją coś jeszcze – ma świetną pamięć, dzięki czemu przyswajanie nowych informacji przychodzi jej z łatwością. To naukowcy są jej nauczycielami, przekazują jej wiedzę, którą w przyszłości Pia ma wykorzystać, pomagając im w znalezieniu recepty na nieśmiertelność. Pia - wychowywana przez naukowców - zbiera te dane w zastraszającym tempie. Wychowywana przez naukowców dziewczyna nie zna jednak świata zewnętrznego. Całe swoje życie spędziła w obrębie tajnej jednostki i ani razu nie wyszła poza ogrodzenie. Mało tego, jej nauczyciele nie opowiadają jej o tym, czego może spodziewać się poza bazą, nie uczą jej geografii, nie wspominają o kulturach i religiach, nie mówiąc już o zwyczajnym życiu w mieście.

Przełomowym momentem w życiu dziewczyny są jej siedemnaste urodziny. Sprzyjające ku ucieczce okoliczności sprawiają, że Pia decyduje się opuścić bazę i z niemałym zainteresowaniem odkrywa życie poza ogrodzeniem. Podczas swojego spaceru wśród drzew wpada na Eio - chłopca z pobliskiego plemienia. Dzięki niemu dziewczyna odkrywa nieznany jej dotąd świat oraz istotne wartości w życiu. Między tą dwójką tworzy się głęboka więź i jak się niebawem okazuje Pia zmuszona będzie do dokonania wyboru, który na zawsze zmieni jej życie.

Historia Pii zawarta jest w jednym tomie. Akcja powieści wciągnęła mnie od samego początku. Pomimo tego, że motyw nieśmiertelności lub przeprowadzania tajnych badań w jednostkach oddalonych od cywilizacji bądź ukrytych przed wścibskim spojrzeniem ludzi nie jest nowością, to czytając „Genezę” nie czułam przesytu tematem ani też nie zauważyłam utartych schematów. Brawa dla autorki za umiejętne połączenie nowatorskich czynników z istniejącym już od wieków motywem. Uwielbiam powieści, które już od pierwszych stron wciągają mnie w wykreowany przez autora świat. Tak było z „Genezą”. Nie przeszkadzały mi opisy tajemniczego miejsca, zwanego Little Cam, w którym naukowcy od lat badają nieśmiertelność. Siedemnaste urodziny niezniszczalnej dziewczyny, której stwórcami się stali, to moment, od którego możemy spodziewać się licznych zaskakujących zwrotów akcji oraz nieprzewidzianych wydarzeń. Dodam jeszcze, że z każdą kolejną stroną autorka ujawnia nowe fakty dotyczące Little Cam, które podsycają tylko ciekawość czytelnika.

Pierwszoosobowa narracja prowadzona przez Pię to strzał w dziesiątkę. Jestem oczarowana wnikliwą analizą tej postaci. Z szaloną ciekawością zatracałam się w jej przemyśleniach o życiu, spostrzeżeniach, jakie nasuwały jej się przy różnorakich okazjach i obserwowałam zachodzące w dziewczynie zmiany. Oczarowała mnie dobroć oraz troska o innych emanujące z nieśmiertelnej Pii. Jessica Khoury stworzyła naprawdę świetny portret psychologiczny postaci, który - według mnie – jest najmocniejszym atutem „Genezy”.

Na uwagę zasługuje również postać Eio. To on jest przewodnikiem Pii po zewnętrznym świecie. To na jego widok serce Pii zaczyna bić szybciej. Eio nigdy jednak nie wysuwa się na pierwszy plan. Pozostaje postacią drugoplanową, aczkolwiek odgrywającą w życiu Pii ogromną rolę. Eio pokazuje dziewczynie nie tylko otaczający ich świat. Przede wszystkim pokazuje jej jak ludzie śmiertelni odczuwają emocje.

W „Genezie” nie zabraknie wątku romantycznego. Nie musicie się jednak niczego obawiać. Nie odgrywa on w powieści pierwszoplanowej roli, a wręcz przeciwnie nakreślony jest z delikatnością i idealnie dopełnia całości. Dotyczy on przecież głównej bohaterki i to jej rozterki i myśli są tu najważniejsze. Pia nie zna tego uczucia, a wszelkie emocje towarzyszące zakochaniu są jej obce. Nie potrafi więc odpowiednio przyporządkować mocno bijącego serca, wypieków na twarzy czy nieustannie zaprzątającym jej myśli chłopaku do uczucia miłości. Z zadziwieniem obserwuje i analizuje swoje zachowanie, próbując znaleźć logiczne, niemalże naukowe wytłumaczenie zachodzących w niej zmian.

„Geneza” to świetny debiut Jessici Khoury. W powieści znalazłam wszystkie te elementy, które sprawiają, że czytam z zapartym tchem i nieustannym zaciekawieniem. Bardzo dobrze wykorzystany pomysł na fabułę, fantastyczna kreacja postaci, szczególnie głównej bohaterki, lekkie pióro i pierwszoosobowa narracja. Jessica Khoury powieść napisała zaledwie w jeden miesiąc i muszę przyznać, że informacja ta była dla mnie niemałym zaskoczeniem.

„Geneza” to historia, która niewątpliwie przypadnie do gustu miłośnikom fantastyki. To także powieść, która z pewnością spodoba się fanom romansu paranormalnego. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że Jesscia Khoury zdecydowała się na przedstawienie tego gatunku z nieco innej perspektywy. Nie znajdziecie tutaj wampirów ani innych paranormalnych istot. W zamian jest tu nieśmiertelna Pia i historia jej życia.


Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal
By Unknown
Ostatni tom bestsellerowej trylogii.

Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości.

W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji.

Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą?



tłumaczenie: Monika Bukowska
tytuł oryginału: Requiem
seria/cykl wydawniczy: Delirium tom 3
wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
data wydania: 20 marzec 2013
ISBN: 9788375151701
liczba stron: 392


„Requiem” to ostatni tom świetnej trylogii Lauren Oliver. „Delirium” i „Pandemonium” wywarły na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Pomysł na fabułę i jej przedstawienie czytelnikowi choćby z różnych perspektyw sprawiły, że powieści stały się jednymi z moich najbardziej ulubionych. Na premierę trzeciego tomu czekałam z wielkim zniecierpliwieniem. Już teraz zdradzę, że „Requiem” spełniło moje oczekiwania.

Narracja w „Requiem” prowadzana jest z punktu widzenia Leny i Hany – niegdyś najbliższej przyjaciółki głównej bohaterki. Przyznam, że zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Podobało mi się to, że autorka przybliża odbiorcy postać Hany. Z rozdziałów, w których Hana jest narratorką dowiadujemy się nie tylko o tym, jak wygląda jej obecne życie bez Leny, ale również o tym jak przedstawia się świat dziewczyny - świat, w którym zapobiega się tworzeniu emocji i wyższych uczuć. Opowieść Leny pochłonęła mnie bez reszty. Jej perypetie i rozterki miłosne, ale także istotne w jej życiu spotkanie skłaniające do przemyśleń i weryfikacji uczuć mocno mnie zaintrygowały.

Lauren Oliver wspaniale kreuje dwa przeciwstawne sobie światy – świat w Głuszy zamieszkiwanej przez ludzi dążących do wolności i rzeczywistości, w której miłość nie będzie uznawana za chorobę oraz świat oddzielony od Głuszy wysokim murem – świat, w którym każdy poddawany jest zabiegowi, dzięki któremu zostanie wyleczony z wszelkich emocji, a przede wszystkim możliwości pokochania drugiej osoby.

Kolejnym ciekawym, aczkolwiek nie nowatorskim, motywem obecnym w „Requiem” jest trójkąt miłosny Lena - Julian i Alex. Na uwagę zasługuje również prezentacja głównej bohaterki trylogii. Wielkim plusem, według mnie, jest przemiana, jaką przechodzi Lena począwszy od jej życia w mieście, kiedy jest zagubioną, niemalże nieśmiałą dziewczyną, poprzez egzystencję w Głuszy – to między innymi tutaj charakter Leny wyostrza się - aż o ostatnie zmiany, którym towarzyszą trudne decyzje i wewnętrzne rozdarcie.

Podsumowując. Trylogia Delirium to nie tylko fascynująca przygoda w świecie, który ma być pozbawiony miłości. Walka o uczucia, prawdziwy bunt i rewolucja, ale też wewnętrzne dylematy to tematy, których w „Requiem” nie zabraknie. Polecam fanom „Delirium” oraz miłośnikom dystopijnych i antyutopijnych wizji świata. Z pewnością się nie zawiedziecie!

Delirium | Pandemonium | Requiem 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte/Moondrive
By Unknown
Chloe King to normalna nastolatka, chodzi do szkoły, interesuje się chłopcami, kłóci się z mamą. Do czasu. W okolicy swoich 16-tych urodzin Chloe orientuje się, że ma bardzo szczególne zdolności… Zrobi wszystko żeby odkryć prawdę. Musi się spieszyć bo jej prześladowca cały czas czai się w cieniu, żeby znów zabić. Bo Chloe ma dziewięć żyć, ale czy one jej wystarczą…?

Pierwsza część trylogii znanej na całym świecie!

Na podstawie książki powstał serial o tym samym tytule.



tytuł oryginału: The nine lives of Chloe King. The Fallen
seria/cykl wydawniczy: Dziewięć żyć Chloe King tom 1
wydawnictwo: Filia
PREMIERA: 20 marzec 2013
liczba stron: 286 
 
 
Chloe. Dziewczyna z pazurem. Kocim pazurem.
Do szesnastych urodzin zwyczajna nastolatka. Zajęcia w szkole, spotkania z przyjaciółmi i marzenia o przystojnym chłopaku. Dodajmy do tego nadopiekuńczą matkę, a co za tym idzie szereg zakazów i nakazów, które powinna przestrzegać. Chloe nie wyróżnia się niczym spośród innych koleżanek ze szkoły. Jest raczej nieśmiała, przebojowości też się w niej nie dopatrzymy; ot, przeciętna dziewczyna.
Wszystko ulega zmianie, kiedy Chloe wraz z Amy i Paulem – najbliższymi przyjaciółmi – szesnaste urodziny Chloe postanawiają spędzić na dachu Coit Tower – wysokiej budowli, z której dziewczyna spada. Wypadek ten nazwalibyśmy nieszczęśliwym, gdyby nie to, że Chloe nie ginie. Ma jedynie kilka siniaków, które bardzo szybko znikają. Ten dzień jest przełomowym w jej życiu, bowiem właśnie od chwili, gdy Chloe osiąga szesnaście lat, jej świat zostaje przewrócony do góry nogami.

Kolejne dni przynoszą zaskakujące dla dziewczyny wydarzenia. Chloe zaczyna dostrzegać zmiany nie tylko w swoim zachowaniu, ale i ciele. Teraz jest właściwie przeciwieństwem tamtej Chloe sprzed upadku. Ciekawości dopełniają nowe cechy fizyczne Chloe. Jest jeszcze coś. Zbliżające się niebezpieczeństwo. Chloe poznaje swoje nowe umiejętności i stawia czoła pierwszym zagrożeniom. Jak sobie poradzi w całkowicie nowym życiu, w którym obdarzona zostaje nadprzyrodzonymi zdolnościami?

„Dziewięć żyć Chloe King. Upadła” to nasze pierwsze spotkanie z tytułową bohaterką. Trylogia autorstwa Liz Braswell została sfilmowana, a polska premiera cyklu o Chloe dopiero ujrzy światło dzienne. Pierwsza część to zdecydowanie przedsmak fascynującej przygody, jaka rozpoczyna się w życiu nastolatki-kocicy. Liz Braswell zdecydowała się wprowadzić czytelnika w świat Chloe, skupiając się na dniu jej szesnastych urodzin, nowych wyjątkowych cechach oraz relacjach z przyjaciółmi.

Bohaterowie w powieści to barwne postaci. Każda z nich wnosi do opowieści coś innego. Amy niewątpliwie wybije się na prowadzenie ze swoimi poetyckimi dziełami. Paul będzie lubiany za rumieniec, który towarzyszy mu podczas mniej stosowanych konwersacji. Alek wzbudzi niemałe zainteresowanie, głównie dzięki szkolnej sławie przystojniaka, a Brian wprowadzi odrobinę tajemniczości. Główna bohaterka to również ciekawa postać. Przyjemnie obserwuje się przemianę dziewczyny i jej następstwa.

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem. Czasami odrobinę mi to przeszkadzało, aczkolwiek młodsi czytelnicy nie powinni mieć z tym kłopotu. „Dziewięć żyć Chloe King” sklasyfikowano jako literaturę young adults. Ogromnym atutem jest zakończenie powieści, które pozostawia czytelnika w osłupieniu i wywołuje burzę pytań, na które odpowiedzi zapewne odnajdziemy w kolejnych tomach o Chloe.

Szczypta fantasy, magii i emocji, jakie niezaprzeczalnie charakteryzują tę powieść spodoba się miłośnikom gatunku fantasy. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić tę powieść czytelnikom oczarowanym tytułami, w którym ludzki świat zamieszkiwany jest także przez istoty posiadające magiczne zdolności. To także powieść, która przypadnie do gustu osobom interesującym się mitologią egipską, do której w trylogii nawiązuje Liz Braswell. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach opisujących zmagania Chloe z tajemnicami i nową naturą pojawi się więcej mitologii, gdyż to właśnie ona najbardziej mnie w powieści zaintrygowała.

 
Dziewięć żyć Chloe King | The Stolen | The Chosen
 
 
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Filia
By Unknown
Rodzice Jake’a Djonesa zaginęli bez wieści i nie wiadomo, w jakim są miejscu na Ziemi i w jakim momencie historii. Jake poznaje ich zdumiewający sekret: oboje należą do Tajnych Służb Straży Historii, stowarzyszenia, którego członkowie podróżują przez stulecia, aby udaremniać poczynania złoczyńców manipulujących przy dziejach świata. W poszukiwaniu rodziców Jake przenosi się z Londynu XXI wieku do dziewiętnastowiecznej Francji, gdzie trafia do Punktu Zero, głównej siedziby strażników historii. Tam poznaje barwną grupę młodych agentów i wraz z nimi wyrusza do epoki renesansu, aby podjąć misję ratowania dziejów przed złowrogim Zeldtem, który zamierza zniszczyć świat, jaki znamy. Przeszłość jest w niebezpieczeństwie i tylko Jake Djones może ją ocalić!


tłumaczenie: Bartłomiej Ulatowski
tytuł oryginału: The Storm Begins
seria/cykl wydawniczy: Strażnicy historii tom 1
wydawnictwo: Egmont
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-237-5202-8
liczba stron: 328


Jake Djones jest zwyczajnym nastolatkiem. Pewnego dnia jego życie totalnie się zmienia. Podczas powrotu ze szkoły Jake zostaje porwany przez mężczyznę, który dopiero potem wyjaśnia, że pracuje dla tajnej organizacji. Okazuje się również, że rodzice chłopaka także należą do „Straży Historii”, a ich zadaniem jest chronić czas i wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości. Rodzice Jake’a zaginęli podczas jednego z zadań, które starali się wypełnić. Jake ma pomóc w ich odnalezieniu. Podróżuje więc do przeszłości - do XIX wiecznej Francji i XVI wiecznej Wenecji. Czy uda mu się spełnić swoją misję i jak ona się potoczy? Odpowiedzi oczywiście znajdziecie w „Strażnikach Historii. Nadciąga burza”.

„Strażnicy Historii. Nadciąga burza” to pierwszy tom wciągającej serii o czternastoletnim Jake'u z niezwykłymi zdolnościami – umiejętnością przenoszenia się w czasie. Powieść została uznana za światowy bestseller, a przetłumaczono ją na dwadzieścia języków. Debiut Damiana Dibbena znalazł się na mojej liście książek, z którymi muszę się zapoznać już w dniu premiery. Jak wypadło moje spotkanie ze Strażnikami Historii?

Po pierwsze świetny warsztat autora pozwolił mu zręcznie i bez przymusu używać języka zgodnego z miejscem i czasem akcji. To niesamowite jak wspaniale Dibben poradził sobie z tym stylistycznym akcentem. Brak przydługich, niepotrzebnych opisów to kolejny element, na który warto zwrócić uwagę. Mnóstwo akcji i zaskakujących sytuacji, fantastycznie dobrane dialogi, rewelacyjny humor i splatanie się teraźniejszości z przeszłością to cechy charakterystyczne dla powieści Dibbena.

Po drugie bohaterowie. Różnorodni, ciekawi i co istotne rola każdej z przedstawionych postaci wnosi coś do powieści. Mało tego, każdy z nich posiada określone cechy charakteru, dzięki którym wyróżnia się na tle innych postaci kreowanych przez autorów powieści młodzieżowych. Należy bowiem pamiętać, że powieść zaliczono do gatunku literatury młodzieżowej.

Po trzecie akcja mknąca w zastraszającym tempie już od pierwszych stron powieści. Autor już na samym początku swojej opowieści przedstawia czytelnikowi zaskakujące fakty, wprowadza szybkie tempo, buduje napięcie i tworzy sekrety, które odsłania stopniowo, dając czytelnikowi możliwość połączenia ujawnionych faktów w zgrabną, intrygującą całość, by na koniec ponownie zaskoczyć.

„Strażnicy Historii” to wywołująca mój zachwyt fantastyczna przygoda w czasie. Niewątpliwie pierwszy tom serii przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom mocnych wrażeń oraz spragnionym potężnej dawki humoru, gdyż tego w Strażnikach nie brak. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej opowieści i czym prędzej zabieram się za kontynuację, która szczęśliwie czeka już na mojej półce na swoją kolejkę.


Nadciąga burza | Circus Maximus 

Za książkę dziękuję Wydawnictwo Egmont 
By Unknown
Empyraen, ogromny statek kosmiczny, jest jedynym światem, jaki zna Waverly. Tutaj się urodziła – w pierwszym pokoleniu tych, których noga nigdy nie postała i nie postanie na zniszczonej wojnami ojczystej planecie. Waverly wie, że jej życie zostało już zaplanowane. Poślubi charyzmatycznego Kierana, typowanego na następcę kapitana Empyraen, i wyda na świat kolejne dzieci, których potomstwo zaludni w przyszłości nową Ziemię. Tak trzeba, to obowiązek tych, którzy wyruszyli w kosmos.

Nikt na pokładzie nie podejrzewa, że Empyraen stanie się celem ataku. New Horizon, okręt bliźniak, który wyruszył w podróż na długo przed statkiem Waverly, dopuszcza się zdrady. Dochodzi do masakry. Młode kobiety i dziewczynki zostają porwane. Dorośli – wymordowani.

Kieran, który przed czasem musi objąć rolę dowódcy, staje przed trudnym zadaniem. Pozbawiony wsparcia autorytetów, sam musi zapanować nad statkiem pełnym zrozpaczonych i zbuntowanych młodych ludzi. Bez kobiet ich misja skazana jest na niepowodzenie...



tłumaczenie: Grzegorz Komerski
tytuł oryginału: Sky Chasers: GLOW
seria/cykl wydawniczy: Gwiezdni wędrowcy tom 1
wydawnictwo: Jaguar
data wydania: styczeń 2013
ISBN: 9788376861371
liczba stron: 406

„Blask” znalazł się na mojej liście MUST HAVE już tego dnia, kiedy po raz pierwszy pojawiła się wzmianka o polskim wydaniu powieści Amy Kathleen Ryan. Nietuzinkowa fabuła utrzymana w klimacie, który uwielbiam – fantasy – z góry dodała temu tytułowi punkty. Opis intrygował, niezwykle przyciągająca oprawa graficzna kusiła, a ja już wtedy czułam, że tę powieść wpiszę na listę najbardziej ulubionych przeze mnie książek. Przeczucie mnie nie zawiodło. „Blask” przeczytałam jednym tchem, a opowieść w niej zawarta skłoniła mnie do wielu przemyśleń i refleksji.



Waverly i Kieran – główni bohaterowie pierwszej części Gwiezdnych wojen - od lat przebywają na statku kosmicznym Empireum kierującym się na Nową Ziemię. Empireum zamieszkują również inni członkowie załogi, wśród których znajdują się zarówno dorośli, jak i dzieci. Opowieść rozwija się bardzo szybko, bo już na początkowych stronach książki dowiadujemy się o szczególnym dniu Waverly i Kierana - dniu oświadczyn. Los jednak zgotował im coś gorszego niż błogie szczęście, jakiego mieli doznać. Tego samego dnia statek-bliźniak Nowy Horyzont przybliża się do Empireum. Okazuje się, że celem Nowego Horyzontu nie jest jednak przyjacielska pogawędka, a uprowadzenie wszystkich dziewczynek z Empireum. Waverly i Kieran zostają rozdzieleni. Waverly, porwana wraz z pozostałymi dziewczętami, przebywa na Nowym Horyzoncie, a Kieran zostaje na Empireum. Czy pisane jest im wspólne życie wśród gwiazd?



Zarówno Waverly na Nowym Horyzoncie, jak i Kieran na Empireum mają swoje zadania do wypełnienia. Amy Kathleen Ryan stawia bohaterów w obliczu niebywale trudnych życiowych wyborów i opisuje emocje jakie nimi targają podczas podejmowania decyzji. To świetne stadium psychologiczne postaci. Bohaterowie nie są w żaden sposób przerysowani, przypominają tak naprawdę każdą ludzką istotę. Nie są idealni, popełniają błędy - jak każdy z nas. Przychodzi im także ponosić konsekwencje swoich czynów i co więcej borykać się z nimi, z reguły, w samotności. Poza dojrzałymi nastoletnimi postaciami, w powieści nie zabraknie beztroskich dziecięcych emocji. Autorka serwuje nam przede wszystkim obraz cierpiących maluchów, ich lęki dnia dzisiejszego i strach przed dniem jutrzejszym. W „Blasku” mamy też osoby dorosłe doświadczone przez życie. Jak się okazuje i oni muszą dokonać wielu istotnych wyborów, niekiedy heroicznych. „Blask” to społeczeństwo, które stawiając czoła niebezpieczeństwu podejmuje te najbardziej właściwe kroki, których celem jest uratowanie drugiej istoty.


Obok przełomowych, znaczących postanowień bohaterów obu statków, Amy Kathleen Ryan porusza jeszcze inne niebłahe tematy takie jak prawda, czy wiara. To motywy od lat budzące wiele kontrowersji, a do tego - moim zdaniem - dość trudne i delikatne kwestie. Posiadają one przecież różne oblicza, a każde z nich może w czyimś przekonaniu być tym właściwym. W jaki sposób autorka Gwiezdnych wędrowców odnosi się do tych zagadnień? Powiem tylko, że jej przedstawienie tak poważnych elementów ludzkiego życia jest bardzo ciekawe.



„Blask” to naprawdę świetna powieść, w której nie zabraknie ciężkich tematów. Wybory, prawda i wiara malują się na pierwszym planie historii pełnej miłości, nie tylko tej pomiędzy kobietą i mężczyzną, ale również tej rodzinnej i matczynej. To właśnie ta bardzo ludzka znana mi natura, te zachowania, w  których pojawiają się błędy, te niełatwe uczuciowe dylematy bohaterów „Blasku” sprawiły, że tak bardzo pokochałam tę powieść. Amy Kathleen Ryan po mistrzowsku w kosmicznej przygodzie umieściła tak ludzkie postacie. Ich dalsze losy nie są mi obojętne - pozostaje mi jedynie czekać na drugi tom Gwiezdnych Wędrowców.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Jaguar
 
By Unknown
Seria utrzymana w stylu sagi Zmierzch.
Akcja rozgrywa się w środowisku amerykańskich nastolatków naznaczonych wampiryzmem, uczęszczających do specjalnej szkoły, pozwalającej im zdobyć kwalifikacje dorosłego wampira.
Początkująca wampirzyca, Zoey Redbird, trafia do szkoły Domu Nocy. To tu będzie musiała przejść nieodzowną Przemianę, by zdobyć kwalifikacje dorosłego wampira.
Pomimo początkowych trudności, przyzwyczaja się do nadprzyrodzonych zdolności, jakimi obdarzyła ją Nyx, Bogini Wampirów, i coraz lepiej wchodzi w rolę nowej przywódczyni Cór Ciemności. I co najważniejsze - zaczyna czuć się w Domu Nocy, jak w swym własnym. Ma swego chłopaka, a nawet... dwóch. Ale oto zdarza się coś niewyobrażalnego. Pewnego dnia w zewnętrznym świecie ludzi ginie kilkoro nastolatków, a wszystkie ślady prowadzą do Domu Nocy. Zoey zaczyna zdawać sobie sprawę, że nadprzyrodzone siły, które wyróżniają ją spośród innych, mogą też obrócić się przeciwko jej najbliższym. Dziewczyna zwraca się o pomoc do swych nowych przyjaciół, a wtedy śmierć zakrada się również do Domu Nocy. Zoey musi pogodzić się ze zdradą, która łamie jej serce i podkopuje fundamenty jej nowo zbudowanego świata.



tłumaczenie: Renata Kopczewska
tytuł oryginału: Marked
seria/cykl wydawniczy: Dom Nocy tom 1
wydawnictwo: Książnica, Katowice
data wydania: listopad 2009
ISBN: 978-83-245-7818-4
liczba stron: 328


„Naznaczona” to powieść otwierająca cykl „Dom Nocy”, cykl o dziewczynie przemienionej w wampira. Opinie o całej serii są podzielone. Jednym spotkanie z Zoey sprawiło wiele przyjemności, inni po zapoznaniu się z pierwszymi tomami, nie zamierzają sięgać po kolejne. Zapewne są też tacy, którzy książkę traktują jako miły przerywnik od bardziej ambitnych tytułów. Nie mogę zaprzeczyć, że – naprzemiennie - recenzje zachęcające i te odradzające lekturę „Domu Nocy” przyciągnęły moją uwagę, a teraz po lekturze „Naznaczonej” już wiem, w której grupie odbiorców tego tytułu mogę umieścić siebie.

Główną bohaterką „Naznaczonej” jest Zoey - nastolatka, której życie toczy się w dość monotonnym tempie. Ograniczone jest ono do zajęć szkolnych oraz słabych relacji rodzinnych. Zoey to raczej nieszczęśliwa dziewczyna pragnąca miłości i zrozumienia matki. Te jednak – jak się dziewczynie wydaje - wygasły wraz z pojawieniem się w życiu Zoey ojczyma. Pewnego dnia dotychczasowy świat nastolatki stopniowo odchodzi w zapomnienie, a jej życie wypełniają świeże znajomości, nowy dom i nietradycyjne wyzwania. Zoey zostaje naznaczona. Wydarzenie to jest nierozerwalnie związane z podróżą dziewczyny do Domu Nocy - wyjątkowej szkoły dla wampirów. Właśnie tam Zoey przygotowywana jest do przemiany i jakże odmiennego od życia śmiertelników - życia wampirzycy, niezwykłej – jak się ma okazać. Zoey bowiem zaczyna przejawiać niespotykane umiejętności, wywołując tym samym zazdrość pewnych osób. Nie trudno domyślić się, że zazdrosne koleżanki nastawione są do Zoey złowrogo. Na szczęście Zoey nawiązuje również przyjacielskie kontakty z kilkoma uczniami. Pojawia się też przystojny chłopak, starszy adept Erik, który staje po stronie dziewczyny. Jak Zoey poradzi sobie w nowym środowisku, czy stawi czoła niełatwym wyzwaniom i jak przebiegają jej przygotowania do roli wampira - o tym dowiecie się z pierwszego tomu „Domu Nocy”.

Dość prosta fabuła powieści i nieskomplikowany język pozwalają określić książkę mianem lektury lekkiej. Wampiry, przygoda, miłość to tematy, które znajdziecie w „Naznaczonej”. Przeciętny styl pisania Phyllis Christine Cast i Kristin Cast pozostawiają wiele do życzenia, choć z drugiej strony idealnie pasują do niezobowiązującej lektury. Przeszkadzało mi jedynie zbyt częste użycie kolokwializmów – czasami mnie to nawet drażniło. Pomimo tego mankamentu „Naznaczoną” odebrałam całkiem dobrze. Przyznam, że w powieści były także wątki, które wzbudzały moją ciekawość. Ostatecznie polubiłam Zoey, nie nudziłam się w jej towarzystwie i z pewnością jeszcze się z nią spotkam.

Wampiry, skrywana tajemnica, mroczny klimat to cechy charakterystyczne dla „Naznaczonej” – pierwszej części cyklu „Dom Nocy”. Lekka i przyjemna lektura, której przecież nierzadko nam trzeba, może okazać się idealnym rozwiązaniem na jeden wieczór. Polecam nie tylko młodzieży, ale również starszym czytelnikom, którzy poszukują nietrudnej lektury obfitującej w nadprzyrodzone elementy.

Dom Nocy
#1 Naznaczona
#2 Zdradzona
#3 Wybrana
#4 Nieposkromiona
#5 Osaczona
#6 Kuszona
#7 Spalona
#8 Przebudzona
#9 Przeznaczona


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Grupie Wydawniczej Publicat 
By Unknown
Starsze posty Strona główna

FACEBOOK

She Tetiisheri

KATEGORIE

  • Fit
  • Fit kuchnia
  • Książki
  • Oficjalne recenzje dla LC
  • Uroda
  • Zdrowie

Popularne posty

  • Prywatnie
  • Requiem (Delirium #3), Lauren Oliver
  • Dziewięć żyć Chloe King. Upadła (#1), Liz Braswell [przedpremierowo]
  • 32. Drżenie, Maggie Stiefvater
  • Tak blisko, Tammara Webber
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zdjęcia i teksty są własnością autorki bloga. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez wiedzy i zgody autorki bloga jest zabronione.

Copyright © 2016 TETIISHERI. Designed by OddThemes & Blogger Templates